No właśnie, dobre pytanie.
Zmiany są chyba jedyną stałą. Paradoksalnie ale jednak. Chyba, że się mylę. Wtedy mnie poprawcie.
No dobra, ale co z tego wynika?
Jak uczą mnie na zarządzaniu, zmiany to (w dużym uproszczeniu) planowane, pożądane jak i nieplanowane i niepożądane procesy, zdarzenia.
I właśnie tak mógłbym opisać każdą zmianę w moim życiu jeśli spojrzeć na nie z perspektywy ostatnich miesięcy. Mógłbym, ale nie zamierzam zbyt szczegółowo. Wiem, w tej notce można wyczuć nuty arogancji i lekkiego gburstwa. Zupełnie nie wiem dlaczego. Bo siedzi i stuka w klawiaturę ten sam ja. Może to kwestia późnej pory, może lekkiego wkurzenia na kota, może i tego, że jutro mam bezsensowne zajęcia, a mogło być tak pięknie bez nich...