Dzisiejszy wpis powodowany jest tęsknotą. Jakkolwiek dziwnie
brzmieć może tęsknota za fikcyjnymi bohaterami. Mi jednak cholernie brakuje
zwariowanej szóstki przyjaciół z Nowego Jorku.
Wczoraj w Katowicach spotkaliśmy się w umówionym składzie: Sylwia, Monika i ja. W planach mieliśmy się spotkać jeszcze z Krzysiem i Patrycją, ale sesja niestety nie zna litości i pozostaliśmy w trzy osobowym gronie.